Skip to content

Wyjazd i droga na Bałkany

Posted in Praktycznie, and Wyjazd

W czwartek rano 25 czerwca 2015 roku wyruszyliśmy w naszą wymarzoną podróż dookoła świata, pożegnani przez rodzinkę i przyjaciół. Nie spodziewaliśmy się, aż tylu osób i bardzo miło nas zaskoczyła Ich obecność. Musieliśmy dopiąć jeszcze formalności związanych z Carnet de Passage en Douane (dokument celny wymagany przy wjeździe własnym pojazdem do niektórych krajów), dlatego, zamiast od razu ruszać na południe, udaliśmy się do Warszawy do biura PZM. Tam wszystko poszło szybko i sprawnie, choć spodziewane ”książeczki” okazały się rozmiaru A4 i niemałej grubości. Gościna u kuzynostwa na warszawskim Bródnie okazała się niezwykle miła, a nasza organizacja i założenie kufrów, sakw i worków nieco się przedłużała, także wyjechaliśmy dopiero około południa, zostawiając za sobą kilka dziur w chodniku (gorąc i warszawski asfalt nie dają rady GS-om 😛 ), pierwszą glebę postojową i połamane mocowanie do kamerki. Wyjeżdżając ze stolicy trafiliśmy na oberwanie chmury z gradobiciem, na szczęście tylko przejściowe. Przekroczyliśmy także po raz drugi, jakże miło brzmiącą, rzeczkę Pisię Gągilinę.

motory na brodnie

Zmierzaliśmy na Śląsk, gdzie w okolicach Częstochowy przekroczyliśmy Wartę wielkości strumyczka. Dojechaliśmy do Rybnika, który ”zwiedziliśmy” dość dobrze poszukując mocowania kamerki i noclegu. Ostatecznie wylądowaliśmy w pensjonacie w Radlinie, gdzie przy kolacji dowiedzieliśmy się wiele o sile pozytywnego myślenie i…znachorstwa. Następnego dnia niepostrzeżenie przekroczyliśmy granicę z Czechami, gdzie cały dzień ścigały nas ciemne chmury, racząc od czasu do czasu mżawką. Wjechaliśmy do Słowacji, zabolała nas cena paliwa (1,5 euro/l) i pognaliśmy w stronę Węgier.

U bratanków po obu stronach drogi ścigały nas zające. Późnym wieczorem w małym miasteczku Csorna znaleźliśmy nocleg, knajpę z wegro-disco i bardzo smaczne jadło. Łukasza poranny bieg po okolicy zakończył się zjazdem w błocie i ucieczką przed gonitwą psów. Jako, że była niedziela stanowił także lokalną atrakcję dla wychodzących z porannej mszy. Wróciliśmy na trasę (lokalne drogi i dróżki) i pognaliśmy dalej. Nawigacja wywiodła nas nieco w pole i pozdrowiliśmy krótko Słoweńców, jednak by nie płacić niepotrzebnie myta cofnęliśmy się na drogę wiodącą na granice węgiersko-chorwacką. W Chorwacji mile powitała nas piękna pogoda, celnicy sprawdzający paszporty i wygodne, acz nużące autostrady. Kierowaliśmy się na park narodowy w Plitwickich Jeziorach i tak trafiliśmy na nocleg w Slunj, oddalonym od parku o jakieś 30 km. W starym centrum Slunj, zwanym Rastoke znajdują się piękne wodospady i stare młyny. Całość kompleksu nazywana jest czasami ”mini-Plitwicami”- bardzo urokliwe miejsce, a przy tym niezatłoczone. Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzenie przepięknych Plitwickich Jezior.

2 9 3 1

Praktyczne informacje:
W Czechach i na Słowacji motocykle jeżdżą za darmo po wszystkich drogach.
Cena paliwa Słowacja 1,5 euro/l
Na Węgrzech wymagana jest winietka dla motocykli – koszt 6,5 euro/7 dni
Autostrady w Chorwacji są płatne dla motocyklistów, a ich koszt uzależniony od odcinka drogi.

mapa 1 przejazd

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *