Skip to content

Valparaiso – street art i kolorowe wzgórza

Posted in Chile

Z Santiago przenieśliśmy się do Valparaiso. Nieco zaskoczyła nas tamtejsza pogoda, z gorącej stolicy na wybrzeże jedzie się zaledwie godzinę, jednak temperatura spadła o dobre 10-15 stopni. Każdego poranka chmury szczelnie zasłaniały niebo, a chłodna bryza skłaniała mnie do nakładania coraz więcej warstw ubrań. Mieszkaliśmy w górnej części miasta, u hosta z CS, którego dom był właśnie w budowie. Warunki były ciekawe, łazienka ”budowlana”, kuchnia nie istniała (na dachu był elektryczny czajnik), Łukasz zaś pomagał w transporcie i przenoszeniu wielu rzeczy. Niemniej taras jego domu miał przepiękny widok na całe miasto, port i ocean ciągnący się po horyzont. Wieczorami przesiadywaliśmy we troje, czasem jeszcze z przyjaciółmi podziwiając światła w oddali i popijając pyszne chilijskie wina.

Jako, że zasmakowaliśmy w wycieczkach ”free walking tour” i w Valparaiso wybraliśmy się na jedną z nich.

Miasto dawniej słynęło z olbrzymiego portu, wielkiego punktu rozładunkowego na całą Amerykę Południową. Obecnie po trzęsieniu ziemi w 2010 roku, większość kontenerowców i statków towarowych przybija do położonego kilkadziesiąt km na południe San Antonio. Niemniej Valparaiso zachowało swój portowy charakter, choć w większości przybijają tu teraz statki pasażerskie.

imgp5799Od zawsze było też miastem artystów, dzisiaj prym wiedzie tu street art. Co rusz można natrafić na większe i mniejsze murale i graffiti, przedstawiające rdzennych mieszkańców, abstrakcyjne formy, aż po ambitniejsze artystyczne przesłania nawiązujące do lokalnej kultury i problemów rybaków.

imgp5816imgp5832imgp5815imgp5814Valparaiso jest miastem kontrastów, gdyż z jednej strony stoją tu piękne odremontowane kolorowe budynki, wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, zaś kilka kroków dalej pną się pod górę piętrami sypiące się domy. Dawniej, gdy nie miano z czego budować, domy stawiało się z gliny przemieszanej ze słomą. Jednak taki budulec był bardzo podatny na rozmywanie, wykombinowano więc, że należy go umocnić. W przypadku miasta portowego na obicie idealnie nadawała się blacha wykorzystywana do budowy statków. Tak więc ”otynkowano” budynki, a że jedyne dostępne farby były tymi, którymi malowano poszycia okrętów, także i ich używano do pomalowania domów. Jaki kolor był akurat dostępny, taki wykorzystywano, stąd do dziś kolorowe blaszane elewacje.

imgp5819W Valpo, bo tak miasto nazywają Chilijczycy, całkiem łatwo się zgubić. Wąskie uliczki, wiją się po licznych wzgórzach (zwanych cerro), pomiędzy położonymi warstwowo barwnymi domkami. Na niektóre ze wzgórz można wjechać specjalnymi windami. Nie są to jednak linowe kabinki, a leciwe szynowe wagony pnące się ze zgrzytem stromo pod górę. Można oczywiście wybrać alternatywną drogę schodami, jednak wjazd stuletnią windą jest o wiele ciekawszy.

imgp5808imgp5809imgp5811imgp5812Valparaiso można polubić, jednak kilka rzeczy rzutuje na dobrą opinię o mieście. Niestety jest w nim bardzo brudno, wszędzie chodzą bezpańskie psy, po których nikt nie sprząta, także trzeba bardzo uważać gdzie się stąpa. Czystość miejskiej plaży również pozostawia wiele do życzenia. Dzielnica portowa i jej okolice są niebezpieczne, zapuszczanie się tam po zmroku to proszenie się o kłopoty.

Przeciwieństwem Valpo jest przylegająca do niego nadmorska miejscowość Viña del Mar. Czysta, regularnie zaplanowana, zielona i ekskluzywna kuzynka podupadającego portu. Zamieszkiwana przez bogatszych Chilijczyków. Miasta są w niejakim konflikcie, dla jednych to schludni i nudni nowobogaccy, dla drugich beztroscy artyści-lekkoduchy.

imgp5824imgp5823Gdy spacerowaliśmy molem w Valparaiso potężne fale atakowały głazy zgromadzone przy brzegu. Spiętrzały się i słoną fontanną oblewały skaliste wybrzeże i część deptaku. Kilka dosięgło i nas, w tym jedna solidnie nas zmoczyła od stóp do głów. Niestety ucierpiała na tym moja kupiona w Malezji komórka, słona woda zdecydowanie nie służy elektronice 🙁

imgp5840Valparaiso to zdecydowanie miejsce które wielu może zachwycić. Mnie urzekły niezwykłe murale, piękne widoki ze wzgórz na kolorowe domki i ocean w oddali. Nie wystarczyło to jednak w pełni, by przesłonić brudną i zaniedbaną stronę miasta. Myślę, że każdy musi przekonać się sam.

Poniżej jeszcze więcej zdjęć z Valparaiso i filmik z naszej podróży przez Chile.

imgp5822 imgp5831 imgp5828imgp5797 imgp5820imgp5805 imgp5821 imgp5832 imgp5817 imgp5818

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *