Skip to content

Przygotowanie motocykli do wyprawy

Posted in Przygotowania

Jak wyglądają przygotowania motocykli do tak długiej podróży? Mają w sobie coś z hazardu – szykujemy się, ale nie do końca wiemy na co. Nie do końca jesteśmy pewni z jakimi warunkami się spotkamy i z czym będą musiały poradzić sobie maszyny. Niemiłosierne gorąco i upały w Iranie i Azji Środkowej, noce z przymrozkami na dużych wysokościach w Tybecie, ulewne deszcze i wilgoć w Azji Południowo-Wschodniej, sól wżerająca się w każdy zakamarek w Boliwii, pył, piach i błoto na bezdrożach. Trochę tego będzie. Zakładamy, że pewne części wytrzymają, a inne sprawdzamy, smarujemy lub wymieniamy. Uczę się swojego motocykla, bo przez najbliższe półtora roku będę musiał na nim polegać. Im więcej pracy włożonej w przygotowania, tym mniej potencjalnych problemów w drodze. A problemy z BMW w niektórych miejscach świata mogą oznaczać spore kłopoty. Bo gdzie znaleźć kogoś, kto będzie potrafił nam pomóc, a nie tylko udawał, że umie?

BMW F650GS mimo, że ma swoje lata jest konstrukcją zaawansowaną i ciężką do zrozumienia dla laika. Jednak pewien zakres wiedzy trzeba sobie przyswoić przed wyruszeniem na wyprawę. Choćby po to by móc rozpoznać, czy mechanik wynajęty w Laosie wie co robi, czy może próbuje swoich sił po raz pierwszy licząc na szczęście.. Skąd czerpać tę wiedzę? Teorię z książek, ale warto podszkolić się także praktycznie. Ja postanowiłem wykupić czas u dwóch różnych mechaników –  i razem najpierw z jednym, a potem z drugim, rozkręcę motocykle, a następnie zostanę przeszkolony z czynności serwisowych, wymian eksploatacyjnych oraz prostych napraw. Wiedzę od strony elektrycznej czerpałem od mojego ojca, który wspierając naszą wyprawę poświęcił swój urlop na przygotowanie jednośladów i dokształcenie mnie. Zajęło nam to pięć dni po dziesięć godzin, zużyte na przegląd instalacji, zabezpieczenie jej przed wilgocią i przetarciami, założenie alarmów, gniazdek oraz przygotowanie nawigacji. Był to również czas poświęcony na rozmowy o życiu i śmierci przy zimnym piwie 🙂

Ile kosztuje przygotowanie sprzętu do podróży? Nie ma co ukrywać – jest naprawdę drogo. Za pieniądze wydane na przygotowanie motocykli moglibyśmy kupić kolejne dwie maszyny (oczywiście starsze modele)… Można się zastanawiać, czy nie lepiej było kupić nowe motocykle? Po przeanalizowaniu za i przeciw, naszym zdaniem nie warto. Przede wszystkim nowe jednoślady i tak kosztowałyby dużo drożej, a ze względu na swoją wysoką wartość windowałby wszystkie opłaty np. celne, ubezpieczenia itd. Wyposażenie nowych maszyn w akcesoria też jest dużo droższe, a stopień skomplikowania napraw to już zupełnie inna bajka. Pozostaje jeszcze kwestia bezpieczeństwa, im drożej wygląda maszyna tym większe budzi zainteresowanie, a niektórym ludziom lepiej nie rzucać się w oczy..

IMGP9027

Przed wyjazdem musimy jeszcze wyposażyć Szerszenia Ani w sakwy i szybę, zdobyć odpowiednią odzież, sprzęt kempingowy, załatwić ostatnie już szczepienia, dopiąć formalności celne i ubezpieczenia i… jesteśmy gotowi na przygodę!

22 komentarze

  1. Poważna sprawa. Pozostaje trzymać kciuki i ewentualnie zacząć interesować się mechaniką jeśli marzy mi się w przyszłości podobna wyprawa 🙂

    26 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Szymon, w sekrecie powiem Ci, że jakiegoś szczególnego zainteresowania techniką to my nie przejawiamy, także można i bez tego jechać 🙂

      28 maja 2015
      |Reply
  2. Również trzymam kciuki! Od dawna planuję zrobić prawko na motocykl i nigdy nie ma na to czasu 🙂

    26 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Ewa, naprawdę warto znaleźć troszkę czasu, by poczuć tę wolność 🙂

      26 maja 2015
      |Reply
  3. Dopisuję się do listy tych co trzymają kciuki i wpisują się do newslettera 🙂

    24 maja 2015
    |Reply
  4. Ja też kibicuję! Naprawdę dobry pomysł z „przeszkoleniem się” u mechaników. Oby Wasze maszyny służyły Wam przez te wszystkie tysiące kilometrów 🙂

    22 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Oby przeszkolenie dało radę 🙂

      22 maja 2015
      |Reply
  5. Tak króciutko opisane, że mam wrażenie, że przygotowanie roweru w moim przypadku zajmuje dłuzej czasu 🙂

    22 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      I tu i tam dwa kółka, łańcuch, zębatki, szprychy, tylko kabli u nas nieco więcej 🙂

      22 maja 2015
      |Reply
  6. My byliśmy zadowoleni, nawet bardzo. Wodoodporne. Ze spora ilością kieszeni z zamkami wodoodpornymi. To jest dokładnie Oxford Rt 30. Tu link poglądowy: http://intermotors.pl/product-pol-64509-uniwersalna-torba-do-motocykla-LifeTime-RT30-mocowanie-paskiami-kolor-czarny-pojemnosc-30L.html
    A tu do naszego forum 🙂 : http://f650gs.pl/topic/7368-sprzedam-sakwy-oxford/
    Co prawda w tropikach trochę były wilgotne w środku, ale to normalne przy braku wentylacji. Przecież są wodoodporne 🙂
    Pozdrawiam!

    19 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Dzięki Krzysiek za propozycję. Pomyślimy i damy znać 🙂

      20 maja 2015
      |Reply
  7. My używaliśmy Oxford. O pojemności 30 l każda. Mieliśmy cztery jednakowe, po 2 na motocykl. Tak, mam je w razie czego, leżą w szafie na razie nie potrzebne. 🙂

    19 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      I jak się sprawdzały? A są wodoodporne? Jaki dokładnie rodzaj?

      19 maja 2015
      |Reply
  8. A o jakich sakwach myśleliście? Może miałbym coś interesującego i sprawdzonego na wyprawie 🙂

    18 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Hej Krzysiek, jeszcze nie czytaliśmy za wiele o sakwach. Nastawiałam się na Crosso rowerowe (o tych słyszałam, że przetrwają wiele i naprawdę są wodoodporne plus cenowo przystępne). W motocyklowe jeszcze się nie wgłębiałam. A co polecasz? Masz do odsprzedania?

      18 maja 2015
      |Reply
  9. Kibicuję i czekam na start.
    Jak planujecie rozegrać formalności i przejazd przez Tybet?
    pzdr

    17 maja 2015
    |Reply
    • Ania
      Ania

      Dziękujemy 🙂 Korespondujemy z grupą francuskich emerytów, którzy planują jechać z Kirgistanu, przez Tybet do Laosu (wcześniejszy plan był Nepal, ale ze względu na tragedię i obecną sytuację odpada). Mailujemy też z chińską agencją turystyczną, która ma załatwić niezbędne pozwolenia itd. Dzięki wielkości grupy cena jest bardzo przystępna (jeszcze się zmienia, ale coś koło 3 tys. USD/pojazd). Francuzi jadą autami, więc jeden z nich zabierze ”opiekuna” do samochodu.

      18 maja 2015
      |Reply
      • Sporo, ae temat nie do obejścia, a i sama trasa i widoki pewnie zrekompensują wydatek.
        W tych 3k ile macie dni na przejazd wiadomo?
        pzdr

        20 maja 2015
        |Reply
        • Ania
          Ania

          Oj tak, trasa marzeń 🙂 W cenie są formalności i ”opieka”, bez wyżywienia, atrakcji, noclegów czy paliwa. Łukasz podpowiada mi, że do Nepalu były to 3 tyg. za ok 1800 EUR, teraz przygotowują ostateczną cenę do Laosu, wyjdzie około 3/4 tyg.

          20 maja 2015
          |Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *