Skip to content

Perła Jedwabnego Szlaku – Samarkanda

Posted in Uzbekistan

Do Uzbekistanu wjeżdżaliśmy razem z Laurą i Bartkiem, gdy powoli zaczynało się ściemniać. Liczyliśmy na szybką procedurę na granicy – oj nasze niedoczekanie. Panowie pogranicznicy byli całkiem mili, powiedziałabym nawet że flirtujący, ale gdy przyszło do formalności na nic zdały się uśmiechy. Pani odpowiedzialna za przeszukiwanie bagażu wskazała na sakwę czy worek z pytaniem co w niej jest i prośbą o otworzenie. Początkowo wszystko szło sprawnie i szybko, jednak gdy usłyszała, że w kufrze jest komputer – dawaj! Wyciągamy i sprawdzamy. Razem z Bartkiem musieliśmy zabrać nasze laptopy i pokazać je. Ale nie żadne popatrzenie z zewnątrz, czy wymaz (taki jaki robią na lotniskach), wpisuj hasło, stań naprzeciwko, a celnik sobie przejrzy twoje pliki. Nie podobało mi się, że ktoś grzebie w moim kompie, więc stanęłam za nim by obserwować co robi. Nie minęła chwila, a już zostałam oficjalnie zganiona, że to ”jest kontrola celna, on ma takie prawo i nie mogę patrzeć co robi”. Pan sprawdził sobie zdjęcia komentując – o w Czeczeni byliście, o i w Dagestanie.. po czym krzywiąc się lekko oddał komputer. Podobno starają się znaleźć pornografię (z dwojga złego lepiej, że to mój, a nie Łukasza sprawdzili, bo podejrzewam że byliby lekko zszokowani zawartością ;p), zaś na wyjeździe szukają materiałów potencjalnie obrażających Uzbekistan-takie nie mają prawa opuścić kraju.

Procedury na granicy przeciągnęły się i do kraju wjeżdżaliśmy już po ciemku. Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć jakiś nocleg. Kilkanaście kilometrów dalej trafiliśmy na ładny budynek z wielkim holem całym w marmurach, gdzie za recepcją siedziała babcinka. Początkowo ocenialiśmy nawet, że nie będzie to hotel na naszą kieszeń. Cena okazała się jednak w porządku, chłopaki zostali na dole podczas gdy z Laurą poszłyśmy obejrzeć pokój. Przestronny – to jedyny pozytyw, jaki można o nim powiedzieć. Najgorsze jednak było chodzące po dywanie stado karaluchów – kilkadziesiąt! Drugi prezentował się nieco lepiej – zaledwie kilka sztuk. Gdy powiedziałyśmy recepcjonistce, że chcemy wymienić pokoje na takie bez robactwa miała z nas niezły ubaw. Cóż to za księżniczki! Może jeszcze sobie zażyczą bez grzyba w łazience?!  Koniec końców dostaliśmy pokoje ze zdecydowanie mniejszą ilością insektów.

Pierwsze wrażenia z Uzbekistanu nie były najlepsze, jednak następnego ranka wszystko zmieniło się o 180 stopni. Przy motocyklach kręciły się rozbawione dzieciaki, które Łukasz powsadzał na motocykle – miały mnóstwo frajdy (on chyba również, czyżby gotowy na ojcostwo ;P).

kolaz dzieci

Gdy tylko wyjechaliśmy w stronę Samarkandy, co rusz natrafialiśmy na pozdrawiających nas Uzbeków. Z co drugiego samochodu w złotych uśmiechach błyskały rozpromienione twarze (dosłownie, gdyż w całej Azji Środkowej nadal królują złote koronki). Jedni machali, inni robili zdjęcia, niektórzy nawet kręcili filmiki. Po obu stronach rozciągały się pola bawełny, a dwupasmówką o dobrej nawierzchni jechało się całkiem przyjemnie.

IMGP1684
Na drogach spotkać można pojazdy wszelkiego typu, a co pewien czas po prawej stronie ustawione są kartonowe atrapy tyłu wozu drogówki. Takie tamtejsze ”spowalniacze”
IMGP1678
Kłębki bawełny rosną na niewysokich krzaczkach i są w dotyku dokładnie takie mięciutkie jak bawełniane kulki kosmetyczne sprzedawane w sklepach.

Gdy dojechaliśmy do perły Jedwabnego Szlaku bez trudu znaleźliśmy miły hotelik, gdzie znalazło się miejsce by zaparkować motki. Tego dnia postanowiliśmy odpuścić sobie jakieś większe zwiedzanie i bardziej poczuć atmosferę miejsca włócząc się troszkę po okolicy. Na początku wybraliśmy się coś przekąsić – uzbeckie danie narodowe – plov (ryż z mięsem i warzywami polany tłuszczem) było przepyszne.

Wieczorem poszliśmy na spacer w pobliże Registanu. Okazało się, że w pobliskiej restauracji odbywa się wesele. Jeden z gości zauważył mnie i powiedział, że śmiało mogę wejść do środka by zrobić zdjęcie i popatrzeć. W tym czasie Łukasza dopadł lekko podchmielony Uzbek, który zapytał go, czy pije wódkę. O, trafił swój na swego.  Odpowiedź ”Jestem z Polski, oczywiście!” bardzo mu się spodobała i już po chwili wołali mnie ”na kielicha”. Chwilę się opierałam, ale sprawa była już przesądzona i tak oto znaleźliśmy się na uzbeckim weselu. Posadzono nas przy ”męskim” stole tj. siedzieli przy nim sami mężczyźni, przy pobliskim zaś kobiety. Ugoszczeni licznymi pysznościami i wódką, z uśmiechami obserwowaliśmy sytuację. Nie minął kwadrans a towarzystwo (zwłaszcza kobiety) zaczęły tańczyć i namawiać mnie do towarzyszenia. Ich ruchy taneczne bardzo różnią się od naszych – nawet gdy tańczą w parach nie dotykają się, a jedynie stojąc naprzeciw i kołysząc ruszają dostojnie ramionami i potrząsają tułowiem. Próbowałam dopasować się do nich, co wyglądało pewnie śmiesznie, jednak dobrze się bawiłam. Nawet Łukasz dał się skusić na kilka podrygów, podczas których zarobił nawet trochę pieniędzy. Na weselach pomiędzy stołami chodzą tancerki, którym za występ płaci się niewielkie kwoty. Jemu również się skapnęło ;P Uzbecy wznosili liczne toasty, które niestety ciężko było zrozumieć wśród ogłuszającej muzyki. Po pewnym czasie podziękowaliśmy serdecznie za gościnę i niespotykaną zabawę i ruszyliśmy do hotelu, gdyż następnego dnia plan zwiedzania był napięty.

IMGP1737IMGP1743 IMGP1806Samarkanda jest jednym z najstarszych miast świata, powstała ponad 2500 lat temu i przez wiele wieków była bardzo ważnym miastem handlowym, centrum kultury i nauki. Najbardziej znaną częścią jest Registan – plac otoczony trzema monumentalnymi medresami – szkołami koranicznymi. Obecnie znajdują się tu liczne sklepiki z pamiątkami, wcześniej w niewielkich pokoikach mieszkali uczniowie i ich nauczyciele.

IMGP2002
Medresa Szir Dar, z unikatowym zdobieniem w świecie islamu przedstawiającym dwa lwy.
IMGP1999
Medresa Tilja Kari jest wenątrz bogato zdobiona pozłacanymi stiukami.

kolaz registanW jednej z licznych komat trafiliśmy na wyjątkowo interesującego sprzedawcę. Zaprosił nas do swojego sklepiku, znajdującego się w pokoju profesora i niezwykle ciekawie opowiadał o zawiłościach ornamentyki i znaczeniu wzorów na suzani. Suzani są to haftowane ręcznie tkaniny z płótna. Mogą służyć jako obrusy, dekoracja na ścianę, bądź kapa. Okazało się, że jest kulturoznawcą, a jego wyjaśnień można by słuchać godzinami. Każdy wzór wyhaftowany na suzani coś symbolizuje. Dawniej zanim dziewczyna wyszła za mąż tradycyjnie powinna uszyć swój. Na materiale znajdują się wyobrażenia żywiołów: ognia, powietrza i ziemi, naturalnych dla Uzbekistanu. Na większości z nich w centrum znajduje się kwiat – symbol płodności, często otoczony przez papryczki, mające ochraniać przed złem. Wiele suzani było bardzo ładnych, ich ceny można było negocjować, najmniejszych zaczynały się od około 5 dolarów. Niestety ja mam oficjalny zakaz kupna pamiątek, wydany przez męża, właściwie to nawet patrzenia w ich kierunku 😉 Poniekąd jest to zrozumiałe, bo nasze sakwy i tak już pękają w szwach, a gdybym jeszcze zaczęła obładowywać je lokalnymi wyrobami..

kolaz makatki samarkandaPo Registanie udaliśmy się w stronę meczetu Bibi Khanum. Bibi była żoną Timura, który w XIV wieku podbił Samarkandę i za którego to powstały najpiękniejsze jej zabytki. Niestety meczet nie oparł się licznym trzęsieniom ziemi i spora jego część jest zrujnowana.

Za zabudowaniami meczetu mieści się targ, gdzie miejscowi zaopatrują się we wszelkie możliwe produkty (większość stanowią produkty spożywcze, ale można tam kupić także kompletne wyposażenie łazienki!). Przechadzając pomiędzy jego uliczkami natknęliśmy się na wiele ciekawych sporów i barwnie poubieranych przekupek. W rogu mieści się sklep z alkoholami, gdzie można kupić bardzo smaczne miejscowe winko.

IMGP1947
Uzbecki tradycyjny chleb – zwany non lub z rosyjskiego lepioszką. Zagniatany z mąki, wody, soli i odrobiny drożdzy, a wypiekany w piecach tandor, gdzie przykleja się go do ścian. Najczęściej pośrodku lepioszki odbita jest specjalna pieczątka.
IMGP2101
Na bazarach można kupić pieczęcie do chleba. Przykłada się na środku płaskiego, gotowego do wypieczenia placka i dekoruje misternym dziurkowanym wzorem.

IMGP1938

kolaz bazarOstatniego dnia przeszliśmy się do parku mieszczącego mauzoleum Gur-i-mir. W misternie zdobionym budynku przyozdobionym niebieską kopułą i dwoma minaretami spoczywa władca Amir Timur.  W wiecznym spoczynku towarzyszą mu synowie i wnukowie.

IMGP1883Po trzech dniach w Samarkandzie pojechaliśmy do kolejnej perełki Jedwabnego Szlaku – Buchary.

[wrzesień 2015]

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *